Błyskawiczne przyjęcia, pakiety kilkudziesięciu badań robione w zaledwie 10 minut od rejestracji i prywatny, komfortowy pokój z kanapą oraz telewizorem. Tak według ustaleń dziennikarzy portalu Zero miała wyglądać nieoficjalna ścieżka dla polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin w Warszawskim Szpitalu Południowym. Podczas gdy zwykli pacjenci czekali na pomoc godzinami, VIP-owie byli traktowani priorytetowo.
Sprawę nagłośnił dziennikarz Patryk Słowik, który miał wejść w posiadanie twardych dowodów. „Znamy nazwiska pacjentów, historię ich leczenia, mamy dokumentację fotograficzną. Nie publikujemy wszystkiego, uznając, że politykom też przysługuje prawo do prywatności w zakresie ich stanu zdrowia. O najbardziej bulwersujących przypadkach poinformowaliśmy jednak Narodowy Fundusz Zdrowia” – napisał Słowik w mediach społecznościowych.
Badania w 10 minut i prywatny pokój z telewizorem
Z ustaleń wspomnianej redakcji wynika, że w publicznym Szpitalu Południowym – placówce kontrolowanej przez miasto stołeczne Warszawę – stworzono de facto prywatną, ekspresową przychodnię dla działaczy Koalicji Obywatelskiej.
Skala uprzywilejowania politycznych VIP-ów i ich rodzin budzi ogromne kontrowersje:
-
Błyskawiczne tempo: Pierwsze badania zlecane były już po 10 minutach od rejestracji. W tym samym czasie inni pacjenci musieli czekać na przyjęcie na SOR po 4–5 godzin.
-
Komfortowe warunki: Politycy nie musieli siedzieć w publicznej poczekalni z chorymi ludźmi. Wydzielono dla nich osobny, zaciszny pokój wyposażony w kanapę, fotele i telewizor.
-
Seryjne badania: W krótkim czasie prominentni pacjenci mieli wykonywane pakiety kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu badań diagnostycznych.
❗️ Błyskawiczne przyjęcia, wykonywanie pakietów kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu badań w bardzo krótkim czasie, możliwość przebywania w innym pomieszczeniu niż ogół pacjentów. W Warszawskim Szpitalu Południowym stworzono nieoficjalnie szybszą i bardziej komfortową ścieżkę… pic.twitter.com/3aanpRVeBu
— Patryk Słowik (@PatrykSlowik) June 17, 2026
Szpital nie zaprzecza. Straszy konsekwencjami prawnymi
Warszawski Szpital Południowy w żaden sposób nie zdementował tych doniesień. „Jedynie przestrzegł nas, że nieuprawnione pozyskiwanie, ujawnianie lub rozpowszechnianie informacji dotyczących zdrowia lub korzystania ze świadczeń zdrowotnych stanowi złamanie prawa” – relacjonuje dziennikarz portalu należącego do Krzysztofa Stanowskiego.
Z dokumentacji oraz relacji części pracowników wynika, że za stworzenie tej uprzywilejowanej ścieżki odpowiadał koordynator SOR-u, Dawid Kacprzyk.
W tle oświadczenie majątkowe koordynatora SOR-u
Kim jest człowiek, który według ustaleń dziennikarzy miał zorganizować polityczną strefę VIP w publicznym szpitalu? To 28-letni lekarz i zarazem lokalny radny Koalicji Obywatelskiej. Sprawa jego zatrudnienia wyszła na jaw dzięki analizie oświadczenia majątkowego w BIP.
Wynika z niego, że młody medyk bez pełnej specjalizacji wygrał konkurs na szefa SOR-u w miejskim szpitalu, a w oświadczeniu majątkowym wykazał, że w rok zarobił łącznie aż 1,6 miliona złotych.
„Trzeba w końcu zmienić ten system”
„Obecny dziadowski system ochrony zdrowia jest świetny dla lekarzy, bo zarabiają miliony, dla Big Pharmy, bo zarabiają miliardy i dla polityków, bo mają badania poza kolejnością, saloniki VIP i miejsca w radach nadzorczych szpitali. Jest tylko beznadziejny dla pacjentów, którzy za to wszystko płacą i muszą potem umierać w kolejkach. Trzeba w końcu zmienić ten system” – napisał Sławomir Mentzen, polityk Konfederacji.
Obecny dziadowski system ochrony zdrowia jest świetny dla lekarzy, bo zarabiają miliony, dla Big Pharmy, bo zarabiają miliardy i dla polityków, bo mają badania poza kolejnością, saloniki VIP i miejsca w radach nadzorczych szpitali.
Jest tylko beznadziejny dla pacjentów, którzy…
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) June 17, 2026
źródło: Zero.pl
















