REKLAMA
W poniedziałek, 11 maja, na ulicach powiatu wodzisławskiego doszło do dramatycznych scen. 30-letni kierowca Opla nie zatrzymał się do kontroli drogowej, co policyjny pościg przez dwa miasta. Mężczyzna, uciekając przed funkcjonariuszami, stworzył ogromne zagrożenie dla pieszych i innzapoczątkowało ych kierowców.
Szaleńczy rajd przez miasto
Wszystko zaczęło się na ulicy Kominka w Wodzisławiu Śląskim. Kierujący Oplem wyprzedzał pojazdy w niedozwolonym miejscu, nie oszczędzając nawet nieoznakowanego radiowozu. Gdy policjanci dali sygnał do zatrzymania, 30-latek gwałtownie przyspieszył.
Podczas ucieczki kierowca wielokrotnie łamał przepisy:
-
jechał pod prąd, ryzykując zderzenie czołowe,
-
poruszał się po chodnikach,
-
wyprzedzał na przejściach dla pieszych,
-
pędził z dużą prędkością w rejonie szkoły podstawowej i przedszkola.
Finał pościgu w Radlinie
Po przejechaniu kilku kilometrów, rajd zakończył się w Radlinie na ulicy Korfantego. Uciekinier nie ustąpił pierwszeństwa ciężarówce, doprowadzając do zderzenia.
„Podczas policyjnych czynności mężczyzna zasłabł, mundurowi udzielili mu pierwszej pomocy i wezwali na miejsce zespół ratownictwa medycznego. W asyście policjantów kierujący został zabrany do szpitala, gdzie została mu pobrana krew do dalszych badań. 30-latek nie wymagał hospitalizacji i mógł być osadzony w policyjnych pomieszczeniach dla osób zatrzymanych” – czytamy w komunikacie śląskiej policji.
Szybko wyjaśniło się, dlaczego mieszkaniec Rybnika tak desperacko unikał spotkania z mundurowymi. Badanie wykazało, że był pod wpływem narkotyków. Co więcej, 30-latek posiadał aktywny sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów.
Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Za niezatrzymanie się do kontroli, ucieczkę oraz jazdę mimo zakazu grozi mu teraz kara do 5 lat pozbawienia wolności. Materiał dowodowy w tej sprawie trafił już do Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu Śląskim.



REKLAMA
źródło: Śląska Policja
REKLAMA
















