REKLAMA
Niedzielny mecz Górnika Zabrze z Rakowem Częstochowa miał niespodziewanego gościa. Na trybunach stadionu przy Roosevelta pojawił się prezydent Karol Nawrocki. Choć polityk znany jest z dobrych relacji ze środowiskiem kibicowskim, powitanie, jakie zgotowała mu zabrzańska publiczność, wywołało spore poruszenie.
Media obiegła informacja o gwizdach, które rozległy się po komunikacie spikera o obecności głowy państwa. Jednak relacja jednego z mieszkańców powiatu tarnogórskiego, który był na miejscu, rzuca na to zdarzenie inne światło.
REKLAMA
Podział na trybunach
Według naszego czytelnika, sytuacja nie była tak jednoznaczna, jak przedstawiają to niektóre serwisy.
– Sytuacja na stadionie była obrazem tego, co dzieje się w całym kraju. Pojawiły się gwizdy, ale w tym samym czasie były też brawa. To nie było jednostronne przyjęcie, ale wyraźna polaryzacja – relacjonuje świadek zdarzenia.
AKTUALIZACJA
Skąd ta reakcja?
Zaskoczenie jest o tyle duże, że Karol Nawrocki dotychczas kojarzony był z dużą sympatią ze strony fanatyków sportu. Komentatorzy zastanawiają się, czy na chłodniejsze przyjęcie u części Ślązaków wpłynęło prezydenckie weto w sprawie uznania języka śląskiego, czy może kwestie związane z programem SAFE. Jedno jest pewne: trybuny w Zabrzu pokazały, że społeczeństwo jest mocno podzielone, a prezydent na Śląsku musi mierzyć się z różnymi nastrojami.
źródło: Dziennik Zachodni, tarnogorski.info, wZabrzu.info
REKLAMA
















