REKLAMA
Fala upałów, która przetacza się przez region, daje się we znaki wszystkim mieszkańcom. W poniedziałek, 29 czerwca, Urząd Miasta w Ustroniu podjął decyzję o skróceniu czasu pracy urzędników do godziny 13:30. Komunikat, który miał być wyrazem dbałości o zdrowie pracowników, wywołał jednak potężną lawinę krytycznych komentarzy w mediach społecznościowych. Mieszkańcy i internauci nie kryją oburzenia, pytając wprost: co z ludźmi pracującymi w znacznie cięższych warunkach?
Urząd w Ustroniu zamyka się wcześniej przez upały
W oficjlanym komunikacie władze miasta wyjaśniły, że powodem skrócenia godzin pracy są utrzymujące się, wysokie temperatury. Przy okazji urzędnicy zaapelowali do mieszkańców o zachowanie szczególnej ostrożności – unikanie słońca w najgorętszych porach dnia, picie dużej ilości wody oraz monitorowanie stanu zdrowia dzieci, seniorów i osób chorych.
Choć intencje – z perspektywy przepisów BHP – mogły być uzasadnione, forma i moment ogłoszenia decyzji uderzyły w czuły punkt lokalnej społeczności.
Burza w komentarzach. „Czy upały dotyczą tylko urzędów?”
Pod informacją o wcześniejszym zamknięciu urzędu natychmiast zawrzało. Internauci zaczęli masowo pytać o równe traktowanie wszystkich pracowników w mieście, szczególnie w kurorcie turystycznym, jakim jest Ustroń, gdzie branża gastronomiczna, hotelarska i uzdrowiskowa pracuje na pełnych obrotach bez względu na pogodę.
„Rozumiem konieczność dbania o bezpieczeństwo pracowników podczas upałów. Ale mam pytanie – czy upały dotyczą tylko pracowników urzędu? Co z osobami pracującymi w restauracjach, kawiarniach, sklepach, sanatoriach, fabrykach, na budowach czy drogowcami?” – napisał pan Piotr.
Wielu komentujących wskazuje na ogromny kontrast między pracą w biurze a ciężką fizyczną pracą w pełnym słońcu lub przy maszynach generujących dodatkowe ciepło.
„Dziś pracownicy Urzędu Miasta w Ustroniu pracują tylko do 13.30 bo jest im bidulkom za ciepło w pracy. Wielu z nich przejedzie dziś koło jakiegoś remontu drogi albo budowy, gdzie chłopy w pełnym słońcu ciężko pracują na swoją dniówkę, potem pojedzie taki referent z wydziału do spraw nieistotnych do piekarni, gdzie chłop siedzi codziennie przy piecu 50 stopni, a potem pojedzie do zagranicznego paśnika kupić niemieckie parówki i jeśli weźmie do tego zimne piwko, to będzie musiał się skasować u ekspedientki która skończy dziś robotę o 23.00” – napisał społecznik Tomasz Dyszkiewicz.
REKLAMA
źródło: UM Ustroń, Facebook
REKLAMA
















