REKLAMA
W sieci zawrzało po nagraniu, na którym widać samochód jeżdżący po zamarzniętym stawie w Wodzisławiu Śląskim. Początkowo internauci myśleli, że to film wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Prawda okazała się jednak była inna – lód pękł, a auto poszło na dno.
Policjanci z Wodzisławia namierzyli film na popularnej platformie. Choć na pierwszy rzut oka sytuacja wyglądała nierealnie, mundurowi sprawdzili akwen przy ulicy Młodzieżowej. Strażacy potwierdzili najgorsze: na dnie faktycznie spoczywa wrak. Do zdarzenia prawdopodobnie doszło w sobotę, 10 stycznia.
REKLAMA
Z ustaleń śledczych wynika, że:
-
Za kierownicą miał siedzieć 45-letni mieszkaniec powiatu wodzisławskiego.
-
29-letni kolega z Rybnika miał nagrywać całe zajście.
-
Mężczyźni liczyli na to, że lód jest grubszy. Pomylili się.
„Mężczyźni współpracowali ze śledczymi i wyjaśnili, że sytuacja wymknęła się spod kontroli, bo liczyli, że pokrywa lodowa jest grubsza i nic złego się nie stanie. Samochodem miał kierować starszy z mężczyzn, który opuścił pojazd, gdy ten zaczął tonąć” – czytamy w komunikacie wodzisławskiej policji.
❄️Trwają próby wyciągania pojazdu, który wczoraj wpadł do zamarzniętego zbiornika wodnego w Wodzisławiu Śląskim.
👮 Policja ustaliła też autorów filmu, który obiegł wczoraj media społecznościowe. Widać na nim auto, które „nurkuje” w stawie. Mężczyźni współpracują ze służbami. pic.twitter.com/z4Nj4SeKh6— Aktualności TVP3 Katowice (@AktualnosciTVP3) January 13, 2026
Nawet 3 lata więzienia za „zabawę” na lodzie
Policja prowadzi czynności pod kątem narażenia na utratę życia lub zdrowia, za co grożą 3 lata więzienia. Sprawą zajmie się też ochrona środowiska.
Na miejscu pracuje Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego. Nurkowie muszą ostatecznie potwierdzić, że w zatopionym pojeździe nie było innych osób.





źródło: Policja Wodzisław Śląski
REKLAMA
















