KE daje Polsce czas do 2 maja, aby cofnęła zakaz importu produktów z Ukrainy

Zdjęcie ilustracyjne fot. Pixabay

15 kwietnia polski rząd wydał rozporządzenie ws. produktów z Ukrainy, które od wielu miesięcy zalewały Polskę praktycznie bez żadnej kontroli. Wiele wskazuje na to, że już niebawem rozporządzenie to nie będzie aktualne. 

Komisja Europejska miała osiągnąć porozumienie z Polską, Bułgarią, Węgrami, Słowacją oraz Rumunią ws. ukraińskich produktów rolno-spożywczych. Polska Agencja Prasowa donosi, że już w najbliższy wtorek, KE planuje wprowadzić własne embargo na ukraińskie produkty, jednak będzie ono o wiele łagodniejsze, niż to wprowadzone przez polski rząd.

– Z zadowoleniem przyjmuję zasadniczo osiągnięte porozumienie w sprawie tranzytu czterech rodzajów ukraińskiego zboża i nasion. Porozumienie to pozwala zachować zarówno zdolność eksportową Ukrainy, aby mogła ona nadal karmić świat, jak i środki do życia naszych rolników – napisała na Twitterze przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

„Techniczny miód” 

Embargo europejskie będzie dotyczyć zaledwie czterech produktów: pszenicy, kukurydzy, rzepaku i nasion słonecznika. Tymczasem polski zakaz dotyczył m.in. zboża, cukru, jaj, produktów pszczelich, mięsa drobiowego, suszu paszowego, chmielu, nasion, lnu i konopi, owoców i warzyw, produktów z przetworzonych owoców i warzyw, wina, wołowiny i cielęciny, mleka i przetworów mlecznych, wieprzowiny.

Czy to oznacza, że produkty nie wskazane przez KE, będą dalej zalewać Polskę bez żadnej kontroli? Nieco ponad dwa tygodnie temu prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz na antenie Radia Zet mówił, że Polska ma problem z ukraińskimi jajami i miodem. Pojawiło się wtedy powiedzenie „miód techniczny”.

Gra pozorów 

Czy ogłoszone przez prezesa PiS rozporządzenie to była tylko gra pozorów? Takie pytanie postawiliśmy już jakiś czas temu.

„Teraz gaszenie pożaru polega na wydaniu sprzecznego z polityką UE rozporządzenia o zakazie wwozu tej żywności, z nadzieją, że UE zablokuje jego wykonanie, a wtedy będzie można zwalić własne winy na Brukselę i dalej wpuszczać ukraińskie produkty. Jeśli rolnicy dadzą się nabrać na te gierki, to będą straszliwie naiwni” – napisał 16 kwietnia na Twitterze publicysta Łukasz Warzecha.

Rząd chce nabrać rolników? „Jeśli nabiorą się na te gierki, to będą straszliwie naiwni”

źródło: PAP, media społecznościowe
Oprac. Łukasz Dudek